wtorek, 30 lipca 2013

:(

Chciałam was poinformować o tym, że następny rozdział będzie za 2 (może mniej) tygodni minimum jak nie za miesiąc. Wyjeżdżam nad morze i czas będe spędzać z moją BFF (Wikuś ;*).
Ale chyba uda wam się mnie zrozumieć ponieważ są wakacje i pewnie każdy z was gdzieś powyjeżdżał :)
A więc wybaczcie, wynagrodze was nowym, lepszym rozdziałem i może nawet pare nowymi zdjęciami.
A tak dla odmiany możecie się podzielić ze mną jak spędzacie wakacje albo jak wyobrażacie sobie następny rozdział (ew. jakieś pomysły ;)
Wiem, że i tak nikt nie skomentuje haha .. xd

Tak btw. niedługo dobijemy do 1000 wyświetleń!! :OO 
dsjvkhdfsvjksdhvdskvjdvlksdvjn jesteście zajebiści !!

Kochaaaamm :



środa, 24 lipca 2013

ROZDZIAŁ 5

Ehh niestety.. całował idealnie. Przygryzł moją górną warge i gdy już chciał pogłębić pocałunek raptem go odsunęłam za tors cicho dysząc. Jego spojrzenie zmieniło się w zdziwienie, rozczarowanie? .. Sama nie wiem.. ale wiem, że nie przypuszczał takiej reakcji. Chyba oczekiwał ode mnie wyjasnień spoglądając pytająco. Nastała niezręczna cisza podczas, której tak długo zastanawiałam się co mam powiedzieć.
-Wybacz - powiedziałam patrząc w dal trzymając ręce splecione za plecami - Jakoś tak się dziwnie.. czuje -zaczełam się wiercić.
Russel nadal nic nie mówił, w końcu wziął wdech i wydech podrapał się po głowie i powiedział:
- To ja przepraszam .. za szybko to .. to sie dzieje.. z resztą..
- Russel.. Masz dziewczyne? Pamiętasz jak jeden z nich tak.. powiedział
- Emm - chrząknął - Tak szczerze - chrząknął - Sam nie wiem.. -spojrzałam na niego z uniesioną prawą brwią.
-Ehh - wdechnął- Chodź .. usiądźmy gdzieś
Weszliśmy do Mackdonalda 24/24. Cieszyłam się z pobytu w jadalni bo byłam cholernie głodna.
Gdy już dostaliśmy nieduży posiłek usiedliśmy na przeciwko siebie przy jednym z wielu stolików.
Jadalnia była prawie pusta przez późną godzinę.
- A więc? - to brzmiało strasznie.. - Nie żebym.. sory, że tak
- Nie ma sprawy- uśmiechnął się sztucznie - Ehh - znowu wzdechnął głośno
-Maggie była kochaną dziewczyną.. Poznaliśmy się po tym jak szukałem pracy po poprawczaku. Zakochałem się w niej odrazu a niebawem i ona we mnie. Wydawało mi się, że jesteśmy dla siebie stworzeni..  Wszystko było idealne. Pewneog dnia zobaczyłam dziwne, czerwone plamy na jej plecach.
Gdy się spytałem co to jest to bardzo się zawstydziła i wkrótce powiedziała mi, że to jest .. zaraźliwa choroba skóry - szeotnął zachrypłym głosem. Bardzo się bała moja reakcji, ale .. ja nadal kochałem ją nie zwracając na to uwagi. Dla mnie to było oczywiste. Mag.. - przełknął śline- Wiedząc, że jej nie odpuszcze odeszła ode mnie.. tak poprostu, nie chcą mnie w to mieszać, 'ryzykować'. - Cała wstrząśnięta historią siedziałam jak sparaliżowana. Dopiero teraz zauważyłam łze wypływającą z jego szklistych oczu, którą szybko ztarł.
-Russel - mruknełam i spojrzałam mu w oczy -Nie musiałeś .. - szeptnęłam.
Mimo tego, że nie miałam już tak wielkiego apetytu jak wcześniej bezsłownie zjedliśmy jedzenie i wyszliśmy z Macdonalda.
Była już godzina 3 i kompletnie nie wiedzieliśmy co począć. Russel powiedział, że spróbuje dotrzeć do swojego kolegi żeby nas tam przyjął. Czułam się jak bezdomna (xd) ...
Długo błądziliśmy po mieście szukając jego mieszkania aż wreszcie po pół godziny znaleźliśmy.
Kolega - Andrew przyjął nas nawet się nie zastanawiając.. Mieszkał razem z jego dziewczyną. Pomieszczenie było troche zaniedbałe, ale czuliśmy się tam idealnie. Andrew odrazu dał nam jakieś poduszki i wskazał miejsce do spania, ja położyłam się na kanapie a przyjaciel na materacu. Odrazu zasnęliśmy szczęśliwi odnalezieniem "noclegu".








____________________________________________
A wienc
po 1. Bardzo was przepraszam że jest taki krótki i nudny i wg :/
ostatnio nie mam weny i do tego jeszcze rzadko mi sie zdarza że siadam na dłuższy czas przy laptopie
czy przy opowiadaniu żeby coś napisać bo ciągle się czepiają że za długo siedze itp.. -.-
TAKA SYTUACJAA
Nadal czekam na zgłoszenia żebym mogła was informować, to nie sprawia kłopot tylko przyjemnośc że mam komu wysyłać :)
Soo.. mam nadzieje że mi wybaczycie za tak krótki rozdzialik w takim długim czasie, wiem jestem głupia :c
No i zapraszam!:



CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3












piątek, 19 lipca 2013

ROZDZIAŁ 4

- My dobrze wiemy - wzdechnął ten główny- że jesteś słabiutki..  puci puci - zaczął się śmiać z innymi - hemm no ale cóż.. Musisz się postarać tak jak to powiedział Brad. Jeszcze nie wiemy z kim będziesz się bił.. Ale radze ci - podszedł do niego luźnym krokiem - Przygotuj się, bo innaczej będziesz miał przejebane kolego - wysyczał przez zaciśnięte zęby 
- A teraz zwijamy sie chłopcy - zwrócił się do jego "bandy" - Nie będziemy marnować czasu na tego śmiecia- powiedział z obrzydzeniem
- A ta twoja dziweczka - pokazał na mnie palcem z czarnym paznokciem. Odruchowo chciałam mu przywalić w jego twarz ale wstrzymałam się i tylko mocno zacisnęłam pięści po tym co powiedział - Niech przyjdzie z tobś i zobaczy jak zdychasz dusząć się swoją krwią - powiedział 'mroczno' ale ze uśmiechiem znowu wyglądając obrzydliwie.
Nic nie mówiąc machnął ręką do kolegów w stronę uliczki, następnie odeszli wolnym krokiem ciągle wybuchając głośnym rechotem jagby nadal widzieli coś bardzo śmiesznego.
- Wreszcie - szeptnął Russel wydychając powietrze jagby do tej pory go wstrzymywał - No widzisz tak wygląda moje życie od jakiś 3 miesięcy .. ale pierwszy raz powiedzieli mi coś takiego, że mam z nimi 
" rywalizować "
- A czemu nie chcesz im pokazać, że jesteś.. silny?
- Ja SILNY?! -wybuchnął stucznym śmiechem, następnie momentalnie spoważniał.. - Ty nie wiesz jak bardzo bym chciał komukolwiek to pokazać.. że coś potrafie..
- No to .. 
- Boje się, że jak ..
- To uwierz wreszcie ! - tym razem ja mu przerwałam krzykiem - Nawet oni to powiedzieli, że musisz się postarać!
- Ale jak?! Jak mam w ogóle walczyć z jakimś łysym chujem, który chce mi tylko skopać dupe..A no i jeszcze z nim wygrać - powiedział nerwowo przecierając ręką włosy
- Możesz się zapisać u nauczyciela kuzyna mojego kolego.. o ile mi się uda złapać z nim kontakt - przerwałam 3 minutową cisze
Powoli przytaknął potrząsając głową - Dziękuje - rzekł i złapał moją ręke trzymając w swojej, potem pocałował i gdy ją odwrócił popatrzył rozścięte ślady na nadgarstu.. skrzywił się, wzdechnął i opuścił ręke wolno. - Chodźmy już z tąd Nath!
Wyszliśmy z osiedla wąskich uliczek. Było już dość ciemno, dotej pory nawet nie zauważyliśmy, że zbliża się północ. Byłam cholernie zmęczona po nieprzespanych nocach, więc najchętniej bym zasnęła na którejkolwiek ławce w parku wyglądając jak bezdomny; level hard.
- Gdzie spędzimy noc? - spytał czytający mi w myślach przyjaciel idący obok.
- Gdziekolwiek - kochałam to słowo
- Jest tak ciemno i zimno, że napewno nie trafimy do podziema skąd przybyliśmy... Zimno ci? - kompletnie zmienił temat patrząc na mnie troskliwie, widząc jak pocieram ręce o ramiona.
- Troche.. Ale to nic! - rzuciłam szybko
- Shh! Masz. - i podał mi szybko jego bluze czy coś w tym stylu.. 
- Dziękuje .. - założyłam bluze po czym odrazu zrobiło mi się cieplej - Walker?
- Hm?
- Czemu to robisz?
- Ale co?
- Czemu się tak o mnie .. troszczysz?
- Hmm - zatrzymał sę - A to źle? - Popatrzył mi w oczy swoimi morskimi tęczówkami.
- Nie.. ale 
- Bo takie jest moje zadanie - uśmiechnął się pokazując szerego białych, prostych zębów.
Zaczerwieniłam się lekko chowając głowe w ręce i popatrzyłam na niego trzymając się za końcówki włosów nie wiedziąc co z nimi zrobić. Dałam mu lekkiego buziaka w policzek.
Podczas gdy moje usta przycisnęły się do jego prawego policzka raptem jego głowa przewróciła się tak, że stał naprzeciwko mnie przez co złączyliśmy się w pocałunku.





_________________________________________________
Tak się kończy rozdział 3 ^^
Boże 400 wyświetlen :O szkoda że nie tyle komentaszóf. .. xd
Nie ma co narzekać bo jesteście kochani <3








środa, 17 lipca 2013

ROZDZIAŁ 3

-Całkiem tu fajnie- uśmiechnął się Russel pokazując dołeczki - Tak cicho i spokojnie- rzekliśmy w tym samym czasie.
Jedyne co mnie dziwiło to fakt, który dopiero wtedy zauważyłam iż nadal trzymaliśmy się za ręce.
Chrząknęłam znacząco ale prawdopodobnie to zignorował, i jeszcze raz..
- Russel! - mruknełam. Odwrócił się spoglądając pytająco a ja pokazałam wzrokiem na nasze ręce lekko potrząsając.
- A!- skapnął się i uśmiechnął - wybacz- ostatni raz złapał moją ręke i pocałował lekko, następnie wolno opuścił. - To jak? - spytał znowu zapatrzony w dal.
- Wiesz.. to dla mnie takie dziwne, tak dawno nie miałam przy sobie tak bliskiej dla mnie osoby 
Odwrócił się do mnie a ja usiadłam na wysokim murku znajdującym się za nami. Po kilku sekundach usiadł koło mnie.
- Racja -wzdechnął - tyle się zmieniło
- A jak z twoją rodziną? - zaczęłam temat niepewnie
Chłopak wzdrygnął, zaczął się wiercić a potem odruchliwie zacisnął pięści 
- Nic.. kiedy dowiedzieli się o tym zamiast mnie wspierać, pomóć czy cokolwiek, tak jagby przestraszyli się mnie i bardzo chętnie wysłali do tej pieprzonej szkoły jagbym był dzieckiem specjalnej troski czy innym daunem.- prychnął przez zaciśnięte zęby - Nigdy im tego nie wybacze, nie zaufam i nigdy już nie mam zamiaru ich spotkać tak jak pewnie i oni.
-Mhm witaj w klubie - wysyczałam - Ale wiesz tak nie było.. przecież pamiętasz nas wyjeżdżających całą uśmiechniętą rodziną na wakacje .. to było takie wspaniałe.. - wzięłam głęboki wdech i wydech, próbowałam wstrzymać łzy patrząc w strone nieba - Biedny Ron.. on napewno by mnie zrozumiał
Szkliste oczy wypełniły się łzami i poczułam ciepłe łzy spływające po policzkach- Ja wiem, że to niby nie moja wina, ... jednak kto by siebie nie winił w takiej sytuacji
Russ patrzył mi prosto w oczy, oblizał usta następnie pogłaskał moje ramiona
- Zacznij nowe życie - zaczął - wiadomo, że nigdy nie zapomnisz o tym wszystkim ale nie możesz siedzieć ciągle w tym samym dołując się i płacząc.. Przedewszystkim - wziął wdech- Trzeba przestać się ciąć Nath!
Zróbmy to razem! Postarajmy się! Świat jest zajebisty tylko..
- Wiem - przerwałam mu- okoliczności do dupy a ludzie od kurwy - zachichotałama przypominając nasze dawne 'powiedzonko' , następnie momentalnie spoważniałam.
- No własnie .. wtedy trza spróbować chociaż zmienić otoczenie, okoliczności i .. iść dalej!
- Masz rację Russ - zaczęłam po 5 minutowej ciszy- Wątpie żeby cokolwiek się udało ale spróbujmy!
Gdy uśmiechneliśmy się do siebie usłyszeliśmy śmiechy niskich głosów z daleka.
Głosy były coraz bardziej wyraźne jagby się zbliżały. Russel zaczął się rozglądać prędko. Widać było, że jest zaniekopojony. Zza zakrętu pojawiła się grupa mężczyzn idących zwartym tępem śmiejących się głośno i śmiało. Podskoczyłam na ich widok.
Każdy był wytatuowany, umięśniony i wysoki. Dwaj z nich byli łysi a cała reszta - trzech innych miało krótko ostrzyżone włosy. Ubrani byli w ciemno brązowe albo czarne kamizelki. Większość z nich nosiło czarne, ciężkie buty albo glany.
Russel zeskoczył szybko z murka zdenerwowany. W jego oczach widać było strach i przerażenie.
- Chodźmy z tąd! - wyjąkał pokazując w przeciwną strone uliczki.
- Ale czekaj! Znasz.. - Teraz! - przerwał mi krzykiem.
Już chciałam zeskoczyć tak jak on to zrobił wcześniej gdy grupa mężczyzn zatrzymała się w odległości 10 metrów od nas i popatrzyła się na chłopaka.
- No popatrzie kogo my tu mamy! - podszedł jeden z nich szyderczo się uśmiechając.
- Ooo! Nasz koleszka Russelek! - dodał inny
- Russelek Russelek - wyśmiewał się następny wołając wysokim głosem
- Zostawcie mnie! - krzyknął Russ zdenerwowany
- Nie popłacz sięęęę - zadrwił kolejny
Poczułam, że robi mi się gorąco, nadal siedziałam na wysokim murku 3-4 metrów dalej od przyjaciela jednak na szczęście nadal mnie nie zauważyli. Zaczęłam się wiercić nie wiedząc czy mam uciekać czy jakkolwiek pomóc Russelowi.
- No popatrzcie! Nowa koleżanka Russelka? - podszedł ten pierwszy. Gdy się uśmiechnął szyderczo ukazała mu się niewielka ilość nieczywstych i krzywych zębów.. ochydne
- A co z tą pierwszą? Tylko ją przeleciałeś? - popoatrzył na rozwścieczonego Russela. Skrzywiłam się ..
To on miał dziewczyne? - Hę? - kontynuował a reszta jego 'kolegów' prawie, że tarzała się ze śmiechu.
- Jak ci na imię? - podszedł i spytał trzymając mnie za końcówke brody. Długo nie wiedziałam co powiedzieć.. poco miałabym mówić mu moje imie? - A ja koś - rzekłam oschle i wyrwałam się z uścisku jego palców.Momentalnie poczułam jego ręke wbijającą się w mój policzek, który po chwili wydawał mi się gorący i spuchnięty mimo tego, że to był tylko ból. - Pyskujesz? Nie wartp! Ostrzegam maleńka- powiedział machając palcem. Russel podskoczył i podbiegł do niego, już nie wytrzymywał
- Czego ode mnie chcecie?!- wrzasnął- Co ja wam do cholery zrobiłem?! No co?!? - echo odbijało się między blokami.
- Chciałeś handel narkotykami? - ryknął jeden z nich- To masz! Ale z tego tak łatwo się nie wywiniesz Russelku - dokończył szeptem. A ja dopiero wtedy załapałam oco im chodzi. Albo raczej kim oni są. To ci z tego poprawczaka. ... A miał im pokazać, że nie jest mięczakiem..
- Słuchaj  Walkerze - zwrócił się inny - Jeżeli chcesz z tym skończyć będziesz musiał się troche postarać maluchu- uśmiechnął się sarkastycznie - przystaniesz do walki z jednym z nas ..







__________________________________________
I mamy koniec rozdziały 3! Prepraszam ze tak długo musiieliscie czekac :c
HIHI troche długi no ale gdzieś sie musiał skończyć
Mam nadzieje że się podoba ;)
Jak widzicie pojawiła sie nowa zakładka z bohaterami , zapraszam :D
tak btw. jest już ponad 250 wyswietlen!! *.*
dziekuje wam wszystkim ;*


CZYTASZ = KOMENTUJESZ













czwartek, 11 lipca 2013

ROZDZIAŁ 2


Wszystkie myśli mieszały mi się w głowie, przenikały mi się hasła:
" ON MNIE ZNA? "  "JA GO ZNAM?"   "KTO TO JEST?"   "NIECHCIAŁABYM ŻEBY KTOKOLWIEK MNIE TU ZNAŁ"   " A JEŚLI TO KTOŚ KOGO NIECHCE ZNAĆ?! " 
" K T O   T O   J E S T ?! "

-Ja.. - wydusiłam z siebie całkowicie zdziwiona - Ty mnie znasz?
-To ja! Russel! Nie pamiętasz?! - wymachiwał rękami w powietrze cały podekscytowany - RUSSEL WALKER, kojarzysz?
- Ojejj! - pisnęłam i rzuciłam mu się w ramiona - Jakoś tak wyszło ..
Wszystko skończyło się długą, poważną rozmową..
Russel był moim najlepszym przyjacielem w gimnazjumm. Byliśmy dla siebie jak rodzeństwo. Zawsze mówiliśmy sobie o sekretach i wspólnych zainteresowaniach. Niestety okazało się, że największym sekretem, którego mi zdradził jest jego handel narkotykami. Byłam wtedy bardo młoda i czułam się zakłopotana taką odpowiedzialnością, lecz udało mi się nigdy nikomu nie pisnąć ani słowa.Po jakimś czasie ktoś zdradził jego sekret. Wkrótce do szkoły wprowadzono psychologów a potem policjantów. Już wtedy moi rodzice surowo zakazali mi się spotykać z Russelem, a jego wysłali do szkoły specjalnej - poprawczak. Było nam bardzo trudno się rozstać ale w końcu przyzwyczaiłam się do jego nieobecności I właśnie w ten sposób nasze drogi się rozeszły.
- No to opowiadaj, co ty tutaj robisz? - spytał Russ - Przecież zawsze spędzałaś czas z rodziną, byliście razem.. ja ci zawsze zazdrościłem... pamiętasz?
-Tsaa... no.. - czułam, że moja klatka piersiowa coraz szybciej się porusza a moje policzki zaczynają się pocić. Nie chciałam teraz opowiadać wspominając dobre i straszne czasy.. no ale przecież to mój przyjaciel.- Pożar w naszym domu - zaczęłam wolno - zabrał mi Rona.
Zobaczyłam jak szybko pojawiło się rozczarowanie na jego twarzy - Rodzice myśleli, że to ja - już poczułam pierwsze łzy spływające po policzkach, moje usta zaczęły się trząść.. widać było, że nie lubiałam, nie cierpiałam opowiadać o tym komukolwiek..- No i .. nienawidzą mnie, uciekłam
Russel tylko patrzył na mnie zdziwiony, wzruszony.. sama nie wiem . Złapał mnie za ręke, wypychając żyletke, którą w niej trzymałam, ścisnął ją a drugą jego ręką pogładził mój mokry policzek wycierając łzy, okazując wsparcie czy współczucie..
Po paru minutach uspokoiłam swój płacz oddychając głęboko. Myślę, że gdyby nie chłopak, dzień znowu skończyłabym ze świeżo pociętymi nadgarstkami.
- A ty? - zaczęłam, próbując zmienić temat - Co z tobą? Jak się z tamtąd wydostałeś?
- A więc.. Poznałem tam wielu innych zajmujących się 'czarnym handlem' .. uciekłem razem z nimi. Problem w tym, że ci ' ' koledzy ' ' - wymachał cudzysłwów w powietrzu- myśleli, że chce z dołączyć do jakiejś jebanej spółki . . A to była nieprawda! Chciałem poprostu poczuć wolność i skończyć z tym wszystkim! Zacząć normalne życie, inne niż poprzednie..  Kiedy wycofałem się z ich "planów" pomyśleli pewnie, że jestem tchórzem czy mięczakiem i teraz ścigają mnie skurwiele żeby mi pojechać. - skończył cichym tonem
- Wiesz co? Wspólnie znajdziemy jakiś sposób żeby im pokazać, że jesteś lepszy i wcale nie jesteś...
- mięczakiem - dokończył.. - a teraz idźmy gdzieś na zewnątrz.. - złapał mnie za ręke i pociągnął tak żebym wstała. Chwyciłam za torebke i wyszliśmy z chłodnego pomieszczenia. Szliśmy dosyć szybko idąc.. w którymkolwiek kierunku .

- To gdzie idziemy? - spytałam obojętnie
- Chodźmy może do pobliskiego parku- zaproponował - tam gdzie się bawiliśmy kiedyś... 
Wzdechnęłam - Wiesz co.. a może gdzie indziej? Głowa mnie boli, nie lubie hałasu dzieciaków.
- Hmm no dobrze.. ale przecież.. 
- Shhh - przerwałam mu trzymając palce przy jego ustach- nieważne.. chodźmy tutaj - tym razem ja pociągnęłam jego ręke prowadząc no zbocze ulicy.
- Gdzie idziemy? - spytał niepewnie 
- Gdziekolwiek - rzuciłam
Szliśmy tak przez 5 minut w ciszy odnajdując nowe miejsce. Doszliśmy do wąskiej uliczki między starymi blokami. 
- Podoba mi się tu - powiedziałam uśmiechnięta i zadowolona ze swojego 'odkrycia'.




 _______________________
Ehh no i koniec rozdziału drugiego! :P .. troche dłuższy niż poprzedni
A więc przedewszystkim chciałam wam podziękować za ponad 100 wyświetleń dopiero od jakiś 2 dni! ^^
Będe powiadamiała was na tt o nowych rozdziałach..
3 rozdział będzie o wiele ciekawszy a co dopiero 4 xd.. hehe
ale wyjeżdżam do babci, więc MOŻLIWE, że następny dodam dopiero za 3-4 dni..
Tak btw. niedługo dodam zakładke 'BOHATEROWIE' żebyście mogli jakkolwiek ich sobie wyobrazić ;)
Mimo tego mam nadzieje, że sie podobał rodział, dziękuje za miłe komentarze <33






ROZDZIAŁ 1

Moim nowym domem zostało jakieś bródne podziemie przypominające stary parking.
To właśnie było moim nowym miejscem zamieszkania. Podłoga tego.. "pomieszczenia" składała się ze starych, luźno ułożonych belek a ściany właściwie były nijakiego koloru. Jedno szaro -czarne, inne z niejaką resztką zeskrobanego, dawno umalowanego graffiti. Po kątach śmierdziało śmieciami.
To wszystko wyglądało jak stara jak stare miejsce dla żuli czy cokolwiek mogło to być.
Nie obchodziło mnie to , i tak lepiej się czułam tu niż w naszym drugim, zastępczym domu z tymi
' ' rodzicami ' ' do których przyznać bym sie nie potrafiła.. tak jak zapewnie i oni ...
A więc stary parking przypominający raczej rumowisko i pare innych problemowych ''przebywających' przypominających raczej samobójców... oraz moja schludna torebka z paroma groszami (całe moje kieszonkowe), wyłączonej cegły (komórka) i  jedyne co zostało dla mnie ważne po pożarze..
Żyletka . Hmm tutaj chyba i niej nawet nie zapomne.. no cóż tym ludziom wokół pewnie też nie zabraknie takich rzeczy.
Przykucnełam przy ścianie i przedmiot, o której przed chwilą wspominałam wyjełam z torebki. Trzymając ją w ręku przed oczyma tylko wpatrywałam się w nią. No i super.. zaczeło się.. wspomnienia dawnych czasów.. ile sie zmieniło od tamtej pory. Jagbym tak dalej siedziała, chyba bym sie popłakała jak zawsze kiedy przypominają sie tamte zdarzenia. Dlatego najchętniej zapomniałabym oczymkolwiek co kiedyś sprawiało mi radość.
Przemyślenia przerwał mi niski głos.
- Często się tniesz? - spytał
-Sama nie wiem - wzruszyłam ramionami - a co?
-Nic.. u nas to norma..
-Wy tak tu od zawsze? - spojrzałam na niego z dołu
- Wszystko jedno.. czujemy się tu dobrze, to jest najważniejsze
-<Oooo to było mądre.. już mi sie tu podoba :P >  pomyślałam i uśmiechnełam się lekko.
- Tak w ogóle jestem Russel - Wstałam strzepując z ubrania kurz i podałam mu ręke.
- Nathalie
- Ile masz lat... czekaj czekaj.. Nathalie?! - podszedł bliżej i się przyjrzał - Nath?!! To Ty?! TO TY TU?



środa, 10 lipca 2013

Prolog

Od kiedy nasz dom zniszczył się (i z nim cała jego zawartość) oraz zakończył się katastrofą w to samo zmieniło sie moje życie. Do pożaru doszło właściwie przez moich znajomych, którzy 'wpadli w odwiedziny' do naszego domu by zrobić śniadanie (jak spałam) żeby mi sprawić niespodziankę na moje urodziny.
Przez to, że nie wyłączyl gaz, który się dalej palił cały dom stał już w płomieniach przed przyjazdem moich rodziców.
Tak naprawdę to niechciałam rzucać winy na znajomych, więc siebie obwiniłam. Od tego rodzice przeklinali mnie dniami i nocami, wrzeszczeli, kłucili się, wyganiali, uważali mnie za hańbe czy wstyd, wprost > znienawidzili mnie. 
W końcu miałam już dość tego wszystkiego i pewnego dnia uciekłam z domu.




                                                  
Heh .. jest i prolog.. dopiero teraz zauważyłam, że jest taki krótki xd. ...
no cóż..  niebawem wstawie rozdział 1 :>
WSTĘP

Czasami zastanawiam sę czy ktokolwiek 'taki jak ja' ma gorsze życie ode mnie.. Jestem pewna, że NIE.
Mam na imię Nathalie i mam 19 lat.
*Pochodze z bardzo bogatej rodziny. Moja mama jest pisarką światowych bestsellerów a mój tata pracuje w słynnej firmie. Mój brat, Ron ma 16 lat i 'o dziwo' bardzo sie kochamy. W ogóle cała moja rodzina jest wspaniała! Prawie zawsze się dogadujemy i wspieramy.. *
A teraz STOP i cytuje rzeczywistość..

Tak, tak to wszystko jest przeszłoścą i w ciągu paru minut cała ta "wspaniałość" zmieniła sie w jedne, wielkie gówno..Wszystkie zarobki rodziców, prace, wysiłki, mojej mamy materiały na następną książke, wypociny, pieniądze oraz.. moje wszystkie najpiękniejsze wspomnienia, zdjęcia, albumy, arkusze z rysunkami.. i całe, całe moje kochane dzieciństwo ... to wszystko zmieniło sie w czarny, okropny popiół.. tak chodzi o pożar..
to wsztystko stracone.
Razem z moim najukochańszym bratem Ronem.. został ofiarą tego całego skandalu.
To jest moja historia, w właściwie tylko jej część poniewasz resztę mojego opowiadania zaśmiece moim 'nowym' życiem.


                                                              

No i mamy wstęp <3
to nie jest prolog, to jest wstęp.. xd
Wiem, że taki se .. ale moge wam zapewnić że chociaż troche go polubicie ^^